Jakbym nazywała to danie, to byłoby mu: "Papaj poszarpany przez rekiny".
Bo wiadomo: Papaj- bo szpinak,
poszarpany przez rekiny (był marynarzem więc przecież nie przez wilki)-
bo w sosie pomidorowym.
To żadna filozofia przygotować je, bo robi się to bardzo prosto:
- liście szpinaku przepłukać,
na patelni wylać przecier pomidorowy, dodać łyżkę oliwy, podgrzać, dodać do tego tofu,
ziół (bazylia, oregano, czarnuszka) i na koniec liście szpinaku i chwilę poddusić całość aż zacznie bulgotać, a szpinak się zblanszuje.
Z czym to jeść? Z czym się chce. Makaron, ryż, kasza. Co kto lubi.
U mnie do kompletu sałatka.
Na później, na bis Tatarkiewicz wydanie z 1958 i czystek.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz